O Fundacji

Fundacja Rozwoju Sztuki "Dei Gratia" została założona z inicjatywy głównego projektanta i autora Bazyliki w Licheniu mgr inż. arch. Barbary Bieleckiej, przy współudziale grupy osób współpracujących przy projektowaniu i realizacji Świątyni w Licheniu.

Nazwa Fundacji "Dei Gratia" jest wyrazem głębokiego przekonania że mamy zaszczyt uczestniczyć w wyjątkowym i niewątpliwie cudownym przeżyciu. Fundacja została powołana do życia w roku 2001 prezez siedmiu fundatorów, którzy w ten sposób zapragnęli wyrazić swoją wdzięczność Bogu:

- za przeżycie wielkiego Jubileuszu

- za zaszczyt udziału w tworzeniu Świątyni Matki Bożej Licheńskiej

- za wszystkie Łaski Ducha Świętego dla naszej ziemi, naszych rodzin, przyjaciół, wszystkich budowniczych Swiątyni i wreszcie po prostu całego naszego narodu.

Ojciec Święty Jan Paweł II 2 czerwca 1979 roku w czasie niezapomnianej mszy św. w Warszawie prosił Boga "Niech zstąpi Duch Twój, i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi...". Ta modlitwa Papieża była skuteczna, była prawdziwym wielkim cudem. Niewątpliwą łaską Ducha Świętego była Solidarność, przebudzenie woli, decyzja zgodnego działania i odwaga cywilna. Rezultatem, owocem modlitwy Jana Pawła II, był zmiana realiów historycznych, gospodarczych, politycznych nie tylko Polski i nie tylko Europy. Wszyscy razem i każdy z nas mamy zaszczyt być świadkami tego cudu. W zakresie naszych doświadczeń również mamy obowiązek poświadczać rolę łaski Bożej w powstaniu wielkiego wotum chrześcijaństwa na rok 2000 od narodzin Boga na ziemi.

Bardzo duża rola Wybrzeża gdańskiego znalazła konsekwentny wyraz w zaangażowaniu właśnie absolwentów i pracowników Politechniki Gdańskiej, Akademii Sztuk Pięknych i innych uczelni Wybrzeża. W przeciągu półtora roku i to takiego roku w którym trzeba było pokonać barierę komputeryzacji, właściwie w Polsce nieistniejącej, powstała i została uzgodniona i zatwierdzona dokumentacja największej polskiej świątyni w całkowitej zgodzie ze środowiskiem architektów w Koninie i Warszawie, wszystkich władz i komisji zakonu Zgromadzenia Księży Marianów, Biskupa i Kurii wrocławskiej. Bez akredytywy bankowej największy holding budowlany Polski Budimex w oparciu o tą dokumentację podpisał umowę generalnego wykonawstwa i ściągnął do wsi Licheń Stary sprzęt i ludzi, bez najmniejszej zwłoki przystępując do realizacji. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że mamy pierwszą szansę historyczna możliwości spełnienia takiego obowiązku społecznego, jakim jest realizacja miejsca kultu odpowiedniego skalą do przeszłości i dziedzictwa kulturalnego narodu. Tylko łaska Boga mogła zapewnić nieustanny dopływ środków finansowych pochodzących wyłącznie z dobrowolnych ofiar. Na cel tej budowy nie organizowano zbiórek ani kościelnych ani państwowych, nie korzystano właściwie ze środków masowego przekazu. Pasterka roku 2000, kiedy w zimowej zamieci, bez żadnych uprzednio wysyłanych powiadomień lub zaproszeń zjawili się w Licheniu Polacy z całego świata i całej Polski, ta pasterka właśnie była podstawowym odbiorem nieskończonego jeszcze obiektu, to jest odbiorem emocjonalnym osobowości zbiorowej narodu. Taka osobowość istnieje i do niej właśnie adresowana była głęboka miłość Ojca Świętego Jana Pawła II.

W miarę naszych możliwości postanowiliśmy być świadkami cudu, który ta miłość skutecznie uprosiła u Boga. Budując świątynię materialną usiłujemy budować również więzi społeczne, które w przyszłość przeniosą pamięć rzeczywistego cudu, który był darem dla Polski i świata.

Celem Fundacji jest pomoc młodzieży w zrozumieniu tożsamości własnej kultury, przybliżaniu świata sztuki, rozbudzaniu potrzeb estetycznych, przyzwyczajanie do korzystania z powszechnie otwartych skarbnic europejskiego dziedzictwa.

Największe muzea świata, świątynie i sale koncertowe, całe bogactwo i uroda krajobrazu ofiarowana młodzieży dzisiaj, zwrócą się jutro w nieporównywalnie lepszych efektach pracy. Jest to już widoczne w postępach grup korzystających z tej formy pomocy. Przede wszystkim jest widoczne w znaczącym dorobku artystów, których dzieła współtworzą klimat świątyni w Licheniu.

Fundacja prowadzi działalność edukacyjną wielką wagę przywiązując do wychowania patriotycznego i artystycznego w aspekcie Sacrum. Popiera zainteresowania artystyczne prowadząc naukę rysunku, malarstwa i rzeźby. Organizuje plenery artystyczne promując młodych i zdolnych twórców, kształci smak estetyczny i rozwija wyobraźnię przyszłych artystów. Fundacja współpracuje ze szkołami artystycznymi a także organizacjami religijnymi. Przyznaje stypendia dla uzdolnionej młodzieży, przede wszystkim pochodzącej z terenów wiejskich, finansuje konkursy, odczyty, ekspozycje oraz wycieczki szkoleniowo - poznawcze do muzeów, teatrów i galerii sztuki w całej Europie. Urządza wystawy, koncerty i stałe zajęcia praktyczne w klubie młodego plastyka zapewniając fachową kadrę, literaturę, materiały do ćwiczeń własnych i zakup akcesoriów plastycznych. Inicjuje i wspiera kontakty młodzieży różnych narodowości i środowisk.


DEI GRATIA
Fundacja Rozwoju Sztuki

81-543 Gdynia
ul. Światowida 48 A
tel. (58) 624-87-22
e-mail

NIP: 584-20-77-523
KRS: 0000073428

Zgromadzenie Fundatorów

  • Barbara Bielecka
  • Jadwiga Bielecka
  • Grażyna Grzybowska
  • Piotr Grzybowski
  • Mariusz Katzig
  • Teresa Ocieszko
  • Barbara Woźniak

Zarząd Fundacji

  • Barbara Bielecka - Przewodnicząca
  • Mariusz Katzig - Vice przewodniczący
  • Romuald Bławat - Vice przewodniczący

Rada Nadzorcza Fundacji

  • Paweł Domaszewicz - przewodniczący Rady Nadzorczej
  • Tadeusz Stryjewski - członek Rady Nadzorczej
  • Juliusz Pol - członek Rady Nadzorczej
  • Wiesław Kledzik - członek Rady Nadzorczej
Statut Fundacji - plik DOC

Dokumenty związane z działalnością Fundacji:

* Sprawozdanie z działalnosci Fundacji za rok 2010 - plik DOC

* Sprawozdanie z działalnosci Fundacji za rok 2008 - plik DOC

* Plan pracy w 2009 roku - plik DOC



Wiersze zielone     Teresa Ocieszko - Wiersze zielone - link

Świętej pamięci Teresa Ocieszko jest jednym z założycieli i fundatorów Fundacji "Dei Gratia". Nadal jest obecna w życiu Fundacji, w sercach i pamięci przyjaciół i młodzieży. Przede wszystkim w swojej poezji, która zdobyła uznanie najtrudniejszego odbiorcy - całkowicie łamiąc stereotyp "dzisiejszej młodzieży", która rzekomo nie interesuje się trudną sztuką. Tą poezja interesuje się bardzo, czyta, recytuje, uczy się jej na pamięć.
Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana opublikowało wywiad organizatora trzech kolejnych edycji Ogólnopolskiego Konkursu Artystycznego im. Teresy Ocieszko, przewodniczącego Rady Oddziału Miejskiego Civitas Christiana w Turku, pana Macieja Koniecznego, z Prezesem Fundacji Dei Gratia, panią Barbarą Bielecką, siostrą poetki:

- Mija pół roku od dnia, gdy pożegnaliśmy z żalem Pani Siostre Teresę Ocieszko, poetkę, autorkę magicznych wierszy, które się widzi, które sie pamięta obrazami w nieustannym ruchu, rytmem słów malowanych na karcie naszej pamięci.

- Miło mi z Panem rozmawiać o mojej siostrze, ponieważ bywał pan u nas w Licheniu z okazji spotkań organizowanych przez Fundację Rozwoju Sztuki DEI GRATIA. Tereska była fundatorką a także sponsorem różnych inicjatyw.

Co Pani zdaniem jest dominującą cechą osobowości Pani Siostry?

- Wielkoduszna, najzupełniej bezinteresowna dobroć, natychmiastowe otwarcie wobec każdej prośby, każdej potrzeby. Nie tylko ludzi, ale także zwierząt, drzew, artefaktów. Jej dom w Orłowie był zawsze pełen przyjaciół. Tutaj uczono się, dyskutowano, tworzono. Wiele osób mówi mi teraz, kiedy jej nie ma z nami - "Ona była dla mnie jak matka". To u Tereski posłyszałam po raz pierwszy o Licheniu. Tu poznałam ks. Eugeniusza Makulskiego. Pierwszą koncepcję największej polskiej świątyni rysowałam na stole w kuchni Tereski. Wymagała właściwego klimatu. Wymagała poezji Polskiego Domu, który trwa mimo wszystkich burz i cierpień ufnie otwarty, zasobny w piękno, rozrzutny w dobroci.

- To prawda, kiedy zastawałem panią Teresę w Licheniu zwykle siedziała z książką. Witałem ją i od razu czułem się "podjęty w domu" - w bardzo piękny sposób.

- W żaden sposób nie narzucała się otoczeniu, stanowiła ciepłem promieniującą gwiazdę. Była nią od dziecka aż po dni ostatnie. Często mówiono jej najzwyczajniej, że jest piękna. Trzeba zapamiętać Tereskę piękną, bo prawda nie istnieje bez piękna.

- Czyli mówi Pani o pięknie wewnętrznym, okupionym pracą a niejednokrotnie cierpieniem? Jakie było dzieciństwo, jaka była młodość pani Teresy? Jak to się dzieje, że człowiek staje się poetą?

- Pierwsza była muzyka. Pełen dom ludzi grających, śpiewających... Siedmioletnia Tereska weszła w tryby zupełnie poważnej i prowadzonej w sposób indywidualny nauki muzyki. Gry na fortepianie uczył ją światowej sławy pedagog profesor Zarembiński. Jego zainteresowanie wnuczką zaprzyjaźnionego dyrygenta miało taki skutek, że wiele od niej wymagał. Kilka godzin dziennie ćwiczeń. Świat piękna, otwierany przychylnie choć wymagająco ponad miarę wieku Tereski. Zaproszenie na ucztę życia. To wszystko skończyło się nagle, zupełnie dla Tereski niezrozumiale. Ojciec, przedwojenny sędzia, specjalizujący się w prawie kanonicznym został wysiedlony z rodzinnego miasta.
Rodzice przyjechali z Tereską na Wybrzeże, bo chcieli być jak najdalej od ludzi, którzy postanowili zabrać im tożsamość i wszystko co posiadali. Nie było ich stać na zabranie fortepianu, zresztą prawie niczego. Przedwcześnie rozbudzone intelektualnie i estetycznie dziecko znalazło się na wygnaniu. Na szczęście na Wybrzeżu także rozpoczęła się wielka przygoda rekonstrukcji kultury. Dosłownie z popiołów. Zamiar zorganizowania Opery Bałtyckiej był ambitny. Prawie tak jak zamiar odbudowy doszczętnie spalonego miasta. W przerwie jednego z koncertów Tereska przeczytała ogłoszenie o naborze do szkoły baletowej, organizowanej przez Operę. Nic nie mówiąc nikomu przeniosła się do tej szkoły. Bardzo szybko stała się szczęśliwą, śliczną panieneczką, z radością chłonącą taniec, teatr, operę. Ruch związany z muzyką stał się jej żywiołem. Ale już wtedy, w wieku kilkunastu lat zaczęła poszukiwać ważnych słów wielkiej literatury.

- Jaką literaturą interesowała się Pani siostra, w jakim środowisku poszukiwała jej?

- Siostra zawsze miała wielu przyjaciół. "Wielka sama i bardzo skromny człowiek, prawdziwy mecenas sztuki", tak żegnał w ich imieniu Tereskę Romuald Bławat, trafnie dostrzegając w jej osobowości ogromny dystans do wszystkiego co przemijające. W wieku, kiedy ja już studiowałam, a ona była uczennicą stanowiłam dla niej rodzaj autorytetu. W najlepszej wierze zalecałam jej kucie na pamięć Marcela Prousta. Wydawano wtedy bardzo tanie dzieła klasyków starożytnych. Arystofanes, Sofokles, Eurypides. Ze swoją klasą ze szkoły baletowej Tereska wystawiła publicznie "Antygonę" wypełniając jednoosobowo obowiązki reżysera, dekoratora i inspicjenta. "O droga siostro ma, Ismeno" - recytowało szczuplutkie dziewczę w ślubnej sukni matki kunsztownie udrapowanej na grecki fason ze łzami w oczach. Jeszcze niezupełnie ostygły ruiny spalonego miasta. Antygona brzmiała tak prawdziwie, jak krzyk żywego serca tych, którzy się znaleźli nad Bałtykiem i tych, którzy nad nim zostali. Publiczność stała na widowni w ścisku. Nawołując, komentując, płacząc. Te wychudzone dzieciaki ze szkoły baletowej wystawiły bowiem prawdziwy dramat tej ziemi.

- Czy pani Tereska porzuciła balet dla literatury, czy taka była jej decyzja?

- Awaria instalacji gazowej spowodowała jej zatrucie w czasie mycia głowy. Decyzja lekarzy była krótka. Stan serca wykluczał kontynuowanie ćwiczeń. Tereska nie rzuciła tańca. Został jej zabrany. Trudno jest tracić zawód, ulubioną pracę, przyjaźnie. Była dzielna. Nigdy nie zazdrościła nikomu i nadal balet stanowił jej prawdziwą pasję, choć sama nie mogła kontynuować pracy w tym zawodzie.

- Czy ten prawdziwy cios, niespełnione marzenia o karierze tancerki miał wpływ na rozwój intelektualny Pani siostry?

- Tak, właśnie wtedy zaczęłyśmy rozmawiać o tym, co najważniejsze, o sacrum. Królestwo sztuki jak labirynt zamykało kolejne ścieżki, ale jedynie po to, aby wymusić dalsze poszukiwanie. Istnienie Boga stało się nieoczekiwanie dosłownym doświadczeniem na ścieżce studiów nad egipską starożytnością przez hieroglify. Wypracowałyśmy własny klucz na ich rozumienie i sądzę, że warto przytoczyć tu jeden, jedyny przykład rezultatów tej pasji. Oto tekst "Testamentu" - "Wybacz mi, że w dniu dzisiejszym, między porankiem a zmierzchem niczego nie dokonałem, ponieważ byłem zajęty umieraniem". Nagle, między żalem, tęsknotą i niespełnieniem pragnień pojawił się ten krótki, żołnierski meldunek faraona jak drogowskaz do Boga. Nie można zrozumieć poezji mojej siostry bez Boga, ewidentnie obecnego, żywego. Przeżyła wiele klęsk i sukcesów, miłość, małżeństwo, samotność, fiaska finansowe i zamożność, ale przez cały ten czas towarzyszyło jej Słowo, które przyszło do niej razem z głęboką wiarą.

Strona główna
Fundacja
Wiersze